Balkon, na którym można wypić poranną kawę, a wieczorem wpatrywać się w zachód słońca marzył mi się od zawsze. W tym roku, podobnie zresztą jak w zeszłym, postawiłam na pelargonie i surfinie. Nowością są róże, stokrotni afrykańskie (cudnie wyglądają te kwiaty) i absolutny hicior tego sezonu werbena ogrodowa (nie wiem jak mogłam wcześniej o niej nie słyszeć). Z racji tego, że mam balkon od południa, muszę skrupulatnie dobierać kwiaty, bo niestety, ale nie wszystkie są w stanie przetrwać lejący się z nieba żar.
fotel - Ikea,
doniczki - OBI, Jysk, TK Maxx,
tabliczki - Empik, Pepco,
lampiony - Ikea.
W planach mam zamiar przemalować te drewniane schodki, które widać w tle i dokupić jakiś większy lampion, który stanie zaraz przy wejściu na balkon.
PS W tym sezonie (podobnie zresztą jak w zeszłym i jeszcze w zeszłym na domiar złego) nie polubiłam się z lawendą. Nie wiem co robię źle, przeczytałam już chyba wszystkie fora i wszystkie strony internetowe dotyczące pielęgnacji i podlewania lawendy. Wydaję mi się, że trzymałam się wszystkich wskazów i niestety, ale znowu klapa... Jak żyć? :)
Pozdrawiam,
bridget
