Brazil: Joinville

22:50

Jestem. Przydałoby się napisać - w końcu jestem. Nie miałam pojęcia, że sortowanie i grupowanie zdjęć do poszczególnych folderów zajmie mi aż tyle czasu. Najważniejsze, że foty jako tako uporządkowane, a ja mogę Was wreszcie zabrać na wirtualną podróż po Brazylii. 
Swoją przygodę zaczniemy od miasta Joinville, które znajduje się w stanie Santa Catarina. To właśnie tutaj spędziłam najwięcej czasu, jadłam niezliczoną ilość coxinhas, piłam czarną kawą i obserwowałam tutejszych mieszkańców. 
Ale zacznijmy od początku.


zdjęcie - Internet
                     Może od samej podróży... Dwanaście godzin - to właśnie tyle zajmuje
                       podróż z Frankfurtu do Sao Paulo. Początkowo miałam pełne obawy,
                        co do długości lotu, bo jednak powietrzny środek lokomocji
                                    nie należy do moich ulubionych, ale na szczęście
                                             nie taki diabeł straszny jak go malują.



Jeszcze dobrze nie wylądowałam, a już wypiłam swoją pierwszą czarną kawę, 
która była serwowana w brazylijskich liniach lotniczych. 
I muszę przyznać, że smakuje i pachnie obłędnie :)


W Brazylii porozumiewanie się w języku angielskim należy do rzadkości. Bez znajomości 
języka portugalskiego trudno się dogadać (moją najczęstszą metodą były migi i głupi uśmiech), dlatego warto nauczyć się kilka podstawowych zwrotów i słówek w ich ojczystym języku.
To zdecydowanie ułatwia życie.


Bardzo zależało mi, abyśmy większość swojego czasu spędzili w mniejszej
miejscowości - Joinville okazało się strzałem w dziesiątkę. Bardzo nie lubię metropolii,
betonowe miasta, z wystającymi drapaczami chmur nie należą do moich ulubionych - po prostu
za dużo się tam dzieję i trudno mi to wszystko ogarnąć. Chciałam zatrzymać się w mniejszym mieście, aby w spokoju, przy palmach, pod błękitnym niebem i kawą w ręku obserwować egzotyczne piękno.


 Statua wolności, swoją drogą nie taka mała, jest symbolem popularnej sieciówki w Brazylii.
Niestety, ale nie znalazłam tam nic ciekawego, niewątpliwie gustami to my się od nich różnimy,
i to bardzo :)


Brazylijczycy są bardzo otwartym narodem, dla mnie - nowoprzybyłej, powściągliwej
Europejki było to niezłym szokiem. Już pierwszego dnia zapoznałam dziewczynę,
która ciekawa innych kultur, oprowadziła mnie po mieście i pokazała kilka fajnych miejsc.
Ten ich sposób bycia, ten luz, uśmiech i spontaniczność, to coś, czego możemy
im naprawdę zazdrościć.


Sama sygnalizacja świetlna na niektórych skrzyżowaniach w Joinville pokazuje z jakim dystansem podchodzą oni do różnych spraw. W jaki łatwy, wręcz bym powiedziała banalny
sposób można upiększyć sobie codzienne życie. Czyż nie?


Kolejnym bardzo ciekawym wątkiem jest kwestia mody w Brazylii :) Mhmmm,
niech się zastanowię - specyficzna - tak, to chyba idealny przymiotnik.
Kobiety bardzo lubią ładnie wyglądać, gustują w mocno podkreślonych ustach,
złoceniach, motywach zwierzęcych i kolorowych legginsach
(im bardziej jaskrawe tym lepiej).


PS Bardzo proszę, aby moje wpisy traktować z przymrużeniem oka,
spędziłam w Brazylii tylko cztery tygodnie i piszę o własnych,
subiektywnych spostrzeżeniach, nie każdy musi się z nimi zgadzać. 
A już niebawem kolejny post :)

Przesyłam jeszcze wakacyjne pozdrowienia,
bridget

You Might Also Like

12 komentarze

  1. Zazdroszczę Ci tej wyprawy, przecież to AŻ cztery tygodnie w Brazylii, a nie TYLKO ;) Z niecierpliwością czekam na kolejne wakacyjne wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wyprawa super, mega zazdroszczę :) 4 tygodnie zleciały na pewno mega szybko ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale chyba wszystko co dobre, szybko się kończy :(

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia. Już nie mogę doczekać się kolejnych postów :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny już w drodze - będzie na dniach :)

      Usuń
  4. Hah, zdjęcie z sygnalizacją świetlną obłędne :) I ogólnie Brazylia, no bomba :) Zazdro! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogliby u nas takie zrobić na najbardziej ruchliwych skrzyżowaniach :)

      Usuń
  5. Ile ja bym dała, żeby w Polsce byli tacy otwarci ludzie :) Ten uśmiech na zielonym świetle, coś pięknego ! Zakochałam się w zdjęciu zachodu/wschodu słońca, magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj jak ja się z Tobą zgadzam. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się im dorównać albo chociaż trochę się do nich zbliżyć...

      Usuń
  6. Jak widzialam zdj na instagramie jak co jakis czas dodawalas to juz myslalam, że się tam przeprowadziłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że jakby była taka szansa, to chyba nie zastanawiałabym się długo :)

      Usuń

Instagram bridget